Borysowi Wasilkowskiemu jest przykro

Borysa Wasilkowskiego nie trzeba nikomu przedstawiać. Jeszcze nie tak dawno pracował z naszą kadrą. W byłym ZSRR pod koniec lat osiemdziesiątych 20. wieku doprowadził Olega Bożiewa i Nikołaja Gulajewa do tytułów mistrza świata w wieloboju. Były to ostatnie rosyjskie złote medale w tej specjalności. W ostatnich dwóch latach trenował kadrę Kazachstanu.
Do prasy dostały się informacje o jego rozmowach z szefem Rosyjskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Aleksiejem Krawcowem. Czyżby Borys Michajłowicz miał wrócić do Rosji? – Tak, zdarzało mi się ostatnio rozmawiać z prezydentem Krawcowem. Mamy podobne poglądy na dużo spraw. Widzę, że łatwo byłoby nam znaleźć wspólny język. Jednak nic więcej nie mogę powiedzieć w tej sprawie. Na pewno ucieszę się, gdy dogadamy się. Oczywiście najbardziej z powrotu do Moskwy ucieszy się moja żona - śmieje się Borys Wasilkowski.
Znakomity trener przypomina, że do Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi pozostały już niecałe cztery lata. - Jest to mało czasu. Jeżeli mielibyśmy podejmować decyzje, to trzeba byłoby to robić już teraz. Nie jest natomiast ważne jaką formułę przyjęlibyśmy przy zatrudnianiu mnie, jak nazywałoby się moje stanowisko - dodaje trener Wasilkowski.
W Rosji po igrzyskach w Vancouver dużo się mówiło na temat zatrudnienia zagranicznego trenera przez tamtejszą federację łyżwiarstwa szybkiego. - Osobiście jest mi bardzo przykro gdy czytam i słucham takich opinii. Jest wielką bzdurą twierdzenie, że w Rosji nie ma fachowców w naszej dyscyplinie, że tylko zagraniczny może pomóc i przywrócić blask panczenom na arenie międzynarodowej - powiedział Borys Wasilkowski.
We Włoszech do igrzysk w Vancouver przygotowywał się najlepszy aktualnie rosyjski łyżwiarz szybki Iwan Skobriew. - Dlaczego Włosi go wzięli? Dlatego, że był potrzebny do ich kadry silny sparingpartner. Gdyby w tym kraju dysponowano jakąś tajemną trenerską wiedzą, to Fabris spisałby się znacznie lepiej w ostatnich igrzyskach - zakończył Borys Wasilkowski.