Czy Inzell odzyska dawną świetność?

Nie ma już biletów na mistrzostwa świata w łyżwiarstwie szybkim, które od 10 do 13 marca rozegrane zostaną w niemieckiej miejscowości Inzell. W sumie sprzedano ponad 20 tysięcy wejściówek na cztery dni czempionatu. - Z naszych informacji wynika, że najwięcej będzie kibiców z Holandii. Wykupili oni ponad 1/3 wejściówek. Sporą grupę stworzą także Norwegowie. Jest to oczywiście zrozumiałe. W tych krajach łyżwiarstwo szybkie należy do najpopularniejszych dyscyplin sportowych - powiedział przedstawiciel organizatorów Hubert Graf. Zawody odbędą się w nowej hali. Jej położenie - 700 m nad poziomem morza gwarantuje uzyskiwanie dobrych rezultatów. Oficjalne otwarcie obiektu zaplanowano na 25 grudnia.
- Przed laty Inzell było jednym z najpopularniejszych miejsc w naszej dyscyplinie sportu na świecie. Obok tego niemieckiego ośrodka liczyło się jeszcze szwajcarskie Davos oraz tzw. "kuźnia rekordów" w Medeo w Kazachstanie. Tam uzyskiwano najlepsze czasy, organizowano największe w świecie imprezy w łyżwiarstwie szybkim. Inzell ma świetne położenie. Niedaleko jest lotnisko w Monachium. Od strony Salzburga można dojechać autostradą. Można śmiało stwierdzić, że w Inzel wychowały się całe pokolenia panczenistów, również polskich. Gdy zaczęto budować tory kryte rola takich ośrodków jak wspomniane wyżej zaczęła podupadać. Spotkało to również Inzell. Myślę, że teraz po przykryciu toru Inzell odzyska swoją świetność. Leży tak wysoko jak Zakopane. Inzell zawsze miało znakomitych specjalistów o robienia lodu. Tylko czekać jak zaczną się tam odbywać kolejne wielkie międzynarodowe zawody - powiedział wieloletni szef wyszkolenia w Polskim Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Leszek Ułasiewicz.