Czy Martina Sablikova wystartuje w Londynie?

Martina Sablikova twierdzi, że dwa tygodnie przeżyła jak normalny człowiek. Dwukrotna mistrzyni olimpijska z Vancouver była ostatnio dwa razy w kinie, leniuchowała i zjadła talerz jedzenia, które jej najbardziej odpowiadało. - Petr (Novak - red.) chce, żebym przytyła - powiedziała dziennikarzom.
Razem ze swoim trenerem zastanawiają się czy sportowa bohaterka Czech nie wystartowałaby w letnich igrzyskach w Londynie w 2012 roku. Martina Sablikova jest znana również znakomita specjalistka w kolarstwie. Przykłady łączenia obu dyscyplin są w sporcie doskonale znane. Najwybitniejszą specjalistką była chyba Niemka Christa Rothenburger-Luding. Na odpoczynek i leniuchowanie nie było zbyt dużo czasu. - Jest w doskonałej formie. Kilometr przebiega w około cztery minuty, na rowerowym treningu dysponuje zarówno świetną szybkością oraz wytrzymałością - mówi Petr Novak.
Cykl treningów i startów Petr Novak ma już w głowie. W planie jest m.in. start w Pucharze Czech w jeździe indywidualnej na czas oraz mistrzostwa republiki na łyżworolkach. W trenerskiej głowie kalkuluje również długoterminowy plan. Jest w nim miejsce na start w zawodach kolarskich w igrzyskach olimpijskich w Londynie.
- Kiedyś myślałem czy aby Martina nie spróbowała zrealizować czegoś czego nie dokonał wcześniej żaden inny czeski sportowiec. Byłby to start w zimowych i letnich igrzyskach. Tak fantastycznej okazji jaka nadarza się w najbliższych dwóch latach nie będzie. Dlaczego więc nie spróbować w Londynie - zastanawia się Petr Novak.
Trener dodał, że największe szanse widzi w jeździe na czas. Droga do igrzysk w Londynie byłaby następująca: za rok w mistrzostwach Czech pierwsze lub drugie miejsce, a następnie dziesiątka w czempionacie globu, co dałoby olimpijską kwalifikację.
Martina Sablikova jest bardziej ostrożna w prognozach. - Jestem większą realistką niż trener. Jestem panczenistką nie kolarką. Do tych planów podchodzę ostrożnie - powiedziała.