Dobry nastrój Sablikovej

Bez wątpienia była jedną z bohaterek zimowych igrzysk olimpijskich w Vancouver. Czeszka Martina Sablikova zdobyła dwa złote medale olimpijskie na 3000 i 5000 m. Niewiele brakowało, żeby powtórzyła ten sukces na 1500 m. Znakomita panczenistka spełniła więc swoje marzenia. Czy w związku z tym czuje wielką ulgę?
- Ulgę? Nie. Natomiast mam bardzo dobry nastrój. Trening wychodzi mi znakomicie, umysł mam wyczyszczony ze wszelkich zmartwień. Szczególnie znakomicie czułam się na wakacjach na Sycylii - powiedziała Martina Sablikova. Oczywiście nawet na tej cudownej wyspie nie zapominała o sporcie. - Biegałam codziennie. Trzy dni spędziłam w łóżku, gdyż dopadła mnie bardzo mocna migrena. Zwykle mam ją trzy razy w roku. Tym razem trafiło się w wakacje.
W okresie zimowym Martina Sablikova obiecała, że po zakończeniu sezonu zakosztuje normalnego życia. - Byłam w kinie i teatrze. Obejrzałam m.in. Władcę Pierścieni - tak o swoim "normalnym życiu" opowiada dwukrotna mistrzyni olimpijska. Dodaje, że bardzo też długo spała, gdyż lubi sen. Jako sportowa gwiazda trafiła również do reklamy. - Kręcenie kilku ujęć zajęło mi pół dnia. Zdecydowanie wolę stać przed kamerą po sportowym występie - powiedziała.
W reklamie pojawia się motyw tępych łyżew oraz ich ostrzenia. - Takie łyżwy prześladują już mnie nawet we śnie. Śni mi się start w Soczi i łyżwy, które są tępe. Budzę się zlana zimnym potem - śmieje się Martina Sablikova.
Czego można spodziewać się po najbliższej zimie? Złotych medali w mistrzostwach Europy i świata? - Gdyby tak się stało, to byłoby wspaniale. Ludzie wiedzieliby, że Sablikova jest cały czas mocna - zakończyła znakomita czeska panczenistka.