Gdzie nowa "kuźnia rekordów"

Nie tak dawne czasy, gdy tor "Medeo" koło Ałma Aty był nazywany "kuźnią rekordów." Położony wysoko obiekt, na którym zdarzał się sprzyjający układ wiejącego wiatru, należał do najszybszych torów w łyżwiarstwie szybkim. Poprawiano tutaj rekordy świata, Europy, poszczególnych krajów. Ostatnim, najlepszym wynikiem na świecie było bodaj osiągnięcie Pawła Piegowa na 1000 m. Z czasem budowane kolejne kryte tory usuwały w cień "Medeo" pod względem szybkości lodu. Coraz mniej zawodniczek i zawodników chciało trenować w Kazachstanie. Dodatkową przeszkodą była duża odległość między Europą i stolicą tego kraju.
W opinii wielu fachowców "kuźnią rekordów" może stać się tor w Inzell, w którym w minionym sezonie rozegrane zostały mistrzostwa świata. - Głównym kandydatem do miana "kuźni rekordów" jest obecnie Inzell. Miejscowy tor po przebudowie został przykryty dachem. Leży na wysokości 750 m nad poziomem morza. Myślę, że w najbliższych latach tam będzie się biło większość rekordów świata. Obecnie zwracają się do mnie młodzi sportowcy z prośbą o umożliwienie znalezienia kontaktów z tamtym obiektem. Chcą tam mieszkać i trenować. Warto dodać, że życie w Inzell jest tańsze niż w Moskwie - powiedziała mistrzyni olimpijska z Turynu w biegu na 500 m Swietłana Żurowa.
Zachwycony nowym, krytym torem w Inzell był trener naszej kadry mężczyzn Wiesław Kmiecik. - Obiekt jest piękny - mówił polski szkoleniowiec po pierwszej wizycie w Inzell. - Tor został znakomicie wkomponowany w środowisko. Lód jest pod dachem, ale odnosi się wrażenie jakby rywalizacja odbywała się pod gołym niebem. A jest tak za sprawą dużej ilości szkła, z którego zostały wykonane ściany i dach. Lód w Inzell jest bardzo szybki. Na pewno łyżwiarze będą startować tutaj bardzo chętnie.