Nowe wartości w życiu
Katarzyna Bachleda-Curuś, jedna z najbardziej utytułowanych polskich panczenistek w historii, zdecydowała się na powrót do sportu. 31-letnia zawodniczka, która po zimowych igrzyskach olimpijskich w Vancouver, gdzie w rywalizacji drużyn wywalczyła wraz z Luizą Złotkowską i Katarzyną Woźniak brązowy medal, przeszła operację biodra, a następnie urodziła córeczkę, ma już za sobą pierwsze zgrupowanie na lodzie w Inzell. To właśnie tam nasze medalistki, po raz pierwszy od wielkiego sukcesu w Kanadzie, spotkały się na wspólnym treningu. Udzieliła wywiadu portalowi onet.pl
- Po 18 miesiącach wróciła pani do sportu. Najpierw poważna kontuzja biodra, a potem była przerwa macierzyńska. Ciężko było podjąć taką decyzję?
- Nie. To przyszło bardzo naturalnie. Na pewno teraz będzie inaczej, bo w moim życiu pojawiły się nowe wartości. Teraz zupełnie inaczej podchodzę do kwestii sportu. Łyżwy już nie będą dla mnie na pierwszym miejscu. Chcę jednak spróbować powrotu. Więcej będzie można powiedzieć po zimie. Na razie dobrze czuję się w treningu i nie ukrywam, że jestem pełna optymizmu.
- Kiedy rozpoczęła pani te próbę powrotu do sportu?
- Od sierpnia rozpoczęłam treningi, ale ruszać zaczęłam się już wcześniej.
- Za panią już pierwsze zgrupowanie z kadrą.
- Byłam w Inzell przez dziesięć dni. Nie ukrywam, że treningi na lodzie sprawiły mi sporą frajdę. Wróciło czucie jazdy na łyżwach. Tego na pewno mi brakowało. Na jakieś prognozy, co do tego, jak może wyglądać ten sezon w moim wykonaniu, z pewnością jest jeszcze za wcześnie.
- Na zgrupowanie pojechała pani sama, czy z małą Hanią?
- Zabrałam Hanię, a także koleżankę, która pomagała mi się nią opiekować.
- To chyba było spore przedsięwzięcie logistyczne?
- Ogromne. To mój pierwszy tak wyjazd z dzieckiem i na dodatek tak długi. Miałam niesamowity majdan, bo trzeba było zabrać sporo rzeczy. Na kolejnym obozie obędę się chyba bez połowy tych rzeczy.
- Dla młodych mam wracających do sportu problemem jest rozłąka z dzieckiem, ale jak widać pani na razie dzielnie się temu opiera.
- Na razie tak. Tym bardziej, że w listopadzie ma być już lód na torze w Zakopanem, więc będę trenowała na miejscu. Dziewczyny z kadry też, po startach w Pucharze Świata, przyjadą pod Tatry, gdzie będą przez cały niemal grudzień i styczeń. Nie ukrywam, że to jest spory komfort, gdy mogę się przygotowywać w domu. Jeszcze gdyby w Zakopanem był kryty tor, to już w ogóle byłoby super. Nie mogę jednak narzekać i będę trenować w takich warunkach, jakie mam. To głównie ze względu na dziecko, które ma dopiero sześć miesięcy i na pewno ciężko byłoby mi zostawić takiego malucha i pojechać na zagraniczny obóz. (więcej na onet.pl)
Wyniki zawodów |
Statystyki |
||
TOR DŁUGI |
TOR KRÓTKI |
TOR DŁUGI |
TOR KRÓTKI |
| Puchar Świata JuniorówKwalifikacje do MŚ na dystansachPuchar ŚwiataOgólnopol. Zaw. DzieciPuchar PolskiWyniki archiwalne | Ogólnopol. Zaw. RankingowePuchar ŚwiataPuchar PolskiWyniki archiwalne | Rekordy torówRekordy PolskiZestawienie wyników | Zestawienie wyników |






