Od czwartku w Inzell

W piątek i sobotę czteroosobowa reprezentacja Polski startowała w Heerenveen w finałowych zawodach Pucharu Świata. W niedzielę Luiza Złotkowska, Jan Szymański, Zbigniew Bródka i Konrad Niedźwiedzki z trenerem Wiesławem Kmiecikiem pojechali do Inzell, gdzie od czwartku do niedzieli rozegrane zostaną mistrzostwa świata na dystansach - impreza zamykająca wielki międzynarodowy sezon łyżwiarski na torze długim.
W Inzell, gdzie na miejscowym torze, wybudowana została hala, trenowała grupa polskich panczenistek i panczenistów pod kierunkiem trenerki Ewy Białkowskiej. Byli z nią Katarzyna Woźniak, Natalia Czerwonka, Karolina Domańska-Ksyt, Roland Cieślak i Sławomir Chmura. Od niedzieli cała reprezentacja na czempionat jest razem.
- W ekipie panuje bojowy duch, choć czuje się już znużenie i zmęczenie sezonem, w którym było bardzo dużo startów. Walczymy do końca i naszym celem jest zajęcie jak najlepszych lokat - mówi trenerka Ewa Białkowska. Ostatniego dnia czempionatu rozegrane zostaną wyścigi drużynowe. W tej konkurencji nasze panie zdobyły w Vancouver brązowy medal zimowych igrzysk olimpijskich. - W tym sezonie była już całkiem inna drużyna. Jedna zawodniczka w ogóle nie startowała, druga długo dochodziła do pełni sił po operacji. Jednak nasz zespół potrafił zakwalifikować się do czołowej ósemki na świecie, co jest już pewnym osiągnięciem. Oczywiście w finale mś niczego nie odpuścimy. Będzie jeden bieg, w którym trzeba wszystko postawić na jedną kartę. Nie będzie możliwości poprawki. Kolejność zespołów zostanie ustalona na podstawie uzyskanych czasów - mówi Ewa Białkowska.