Skazana na łyżwiarstwo szybkie

Na zgrupowaniu w Inzell z kadrą Polski panczenistek i panczenistów trenuje rodzeństwo Lilian i Arthur Iwaniszyn. Ich rodzicami są Danuta (z domu Sowa) i Adam Iwaniszyn, którzy przed laty również zajmowali się łyżwiarstwem szybkim. - Z tamtych czasów pamiętam jak Grzegorz Wysocki, który był trenerem Adama, wielokrotnie bardzo pozytywnie wypowiadał się o możliwościach swego podopiecznego. Podkreślał, że ma bardzo zdolnego oraz utalentowanego zawodnika – wspomina Leszek Ułasiewicz, wieloletni szef wyszkolenia w Polskim Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
Danutę i Adama Iwaniszynów, podobnie jak wielu przedstawicieli środowiska łyżwiarskiego, losy życiowe rzuciły do Kanady. - Mieszkam w Calgary, z łyżwiarstwem szybkim zetknęłam się gdy miałam dziewięć lat. W pewnym sensie byłam "skazana" na tę dyscyplinę sportu ze względu na rodziców. Zresztą bardzo szybko przekonałam się do panczenów i ściganie na lodzie na łyżwach bardzo mi się spodobało - powiedziała Lilian Iwaniszyn przed wyjazdem na zgrupowanie do Inzell.
Lilian Iwaniszyn bardzo dobrze zna język polski. Z uśmiechem dodaje, że "czasem jej się coś pomyli." Ojczystego języka uczyła się m.in. w Polsce. - Odwiedzałam babcię w Zakopanem. Dwa razy w roku byłam na wakacjach w Polsce - powiedziała Lilian Iwaniszyn.
Prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Kazimierza Kowalczyk podkreśla, że rodzice Lilian i Arthura zawsze wychowywali swoje dzieci w miłości do Polski. - Nigdy nie zapomnieli skąd pochodzą, uczyli dzieci języka polskiego, historii Ojczyzny, wysyłali na wakacje do kraju - powiedział prezes Kowalczyk.