Sven Kramer miał dwa wyjścia

Urodzony 23 kwietnia w Heerenveen Holender Sven Kramer będzie zapewne jedną z gwiazd Zimowych Igrzysk Olimpijskich, które dziś zostaną otwarte w Vancouver. Zawodnik ten od kilku lat dominuje na łyżwiarskich torach świata. Od 2007 roku zdobywa tytuły czempiona globu w wieloboju. Nie ma też sobie równych na dystansach 5 i 10 km. W igrzyskach w Turynie zdobył srebrny medal na 5000 m oraz brązowy w wyścigu drużynowym. Sześciokrotnie bił rekordy świata - po trzy razy na 5000 i 10000 m. To są tylko niektóre fakty z bogatego łyżwiarskiego dorobku Svena Kramera.

Kramer urodził się w Heerenveen i jeżeli chodzi o sportowe wybory to miał tylko dwa wyjścia: łyżwiarstwo szybkie lub piłka nożna. - Moi rodzice zajmowali się łyżwiarstwem szybkim więc ten fakt pomógł mi w podjęciu decyzji. Trening rozpocząłem w wieku dziewięciu lat. Niektórzy uważają, że trochę późno, ale nikt mnie nie poganiał. Nieprawdą więc jest, że dzieci w Heerenveen rodzą się z łyżwami na nogach - śmieje się Sven Kramer.

Do wspomnianych wyżej sukcesów Holendra trzeba dodać tytuł mistrza Europy w wieloboju zdobyty po raz czwarty z rzędu w styczniu w Hamar. - Było mi bardzo sympatycznie z takiego osiągnięcia, tym bardziej że nikt przede mną nie może pochwalić się taką serią sukcesów. Jednak igrzyska w Vancouver przeszkodziły, żeby cieszyć się jakoś szczególne. W tym sezonie wszystko zostało podporządkowane olimpijskim startom. Obecnie najważniejszym dla mnie celem jest zdobycie pierwszego olimpijskiego złota. Zresztą chcę stanąć na podium dwa razy. Igrzyska olimpijskie są jedynymi zawodami w których nie wygrałem. Zwycięstwo jest ważne z wielu względów, finansowych również - podkreślił Sven Kramer.

Żeby jak najlepiej przygotować się do startu w Richmond Sven Kramer zabrał do Kanady terapeutę. Opłacił za niego przelot i hotel. - W łyżwiarskim wyścigu działa mocna siła na plecy. Kręgosłup i pobliskie partie mięsni są bardzo obciążone. Jeżeli nie daj Boże coś się stanie złego, to nie będzie komu mnie leczyć. Frank Witt Hammer zna mnie doskonale i zrobi to lepiej niż inni - mówi holenderski panczenista. Przed przyjazdem do Vancouver trenował w Calgary. Gdy tylko tor w Richmond został otwarty, przeniósł się na miejsce startu. Zamieszkał w hotelu Hilton. Na dzień przed rozpoczęciem igrzysk nie był jeszcze zdecydowany czy przenieść się do wioski olimpijskiej.

W przygotowaniach do tego sezonu Sven Kramer zrobił kilka zmian. - Mamy rok olimpijski więc trzeba było wykonać pewne korekty - mówi Sven Kramer. - Wcześniej w połowie sezonu wyjeżdżałem na jakieś ciepłe wyspy. Proszę nie myśleć, że tam się wygrzewałem na słońcu. Przede wszystkim jeździłem na rowerze. Teraz po występach w Pucharze Świata w Calgary i Salt Lake City pojechałem ze swoim zespołem na kilkudniowe zgrupowanie do Erfurtu. Głównym zadaniem była poprawa techniki biegu. Następnie wziąłem udział w olimpijskich kwalifikacjach w Heerenveen, następnie były mistrzostwa Europy i znowu wyjazd do Erfurtu, tym razem z drużyną narodową swego kraju.

Sven Kramer wystartuje jeszcze w biegu na 1500 m. Jak sam mówi procedury kwalifikacyjne, normy ustanowione przez Międzynarodową Unię Łyżwiarską (ISU) były bardzo wysokie. Zabraknie natomiast tego zawodnika w ekipie Holandii w wyścigu drużynowym. - W Holandii uważa się, że moja szybkość jest zbyt duża dla tego zespołu - tak tłumaczy brak swego nazwiska w składzie holenderskiej drużyny.