Szef PKOl ocenia
W piątek w sali konferencyjnej w centrum prasowym w Whistler odbyła się konferencja polskiej misji olimpijskiej podsumowująca półmetek zmagań w Vancouver. Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Piotr Nurowski wysoko ocenił start reprezentacji Polski. - Zdobyliśmy trzy medale, dwa srebrne oraz jeden brązowy i jest to najlepszy występ w historii zimowych igrzysk. Nasze nastroje są zdecydowanie lepsze niż w Turynie. Mamy więcej powodów do radości niż na półmetku w Pekinie - powiedział.
W Turynie bardzo długo czekaliśmy na pierwszy medal. - Teraz scenariusz był zupełnie inny. Pierwszego dnia medal Adama Małysza, a później dwa znakomite występy Justyny Kowalczyk. Trzeba też wspomnieć o innych świetnych występach, jak chociażby fantastyczna postawa biathlonistek w biegu na 15 km, a Wieronika Nowakowska zajęła 5. pozycję. Poza tym 8. miejsce Eweliny Staszulonek, która w Turynie była 15. i aż strach pomyśleć co będzie na kolejnych igrzyskach przy takim progresie - mówił Piotr Nurowski.
Niestety, obok znakomitych występów były także nieudane starty. Do takich szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego zaliczył występ snowboardzistów. - Klan Ligocki, tak bardzo przecież medialny i cieszy się ogromną sympatią prasy. Jednak odnosiło się wrażenie, że szczytem możliwości zawodniczek i zawodników był awans do reprezentacji i przyjazd do Vancouver. Nie widziałem walki - powiedział.
Piotr Nurowski pochwalił start Sławomira Chmury na 5000 m. - Był to dobry start naszego panczenisty - powiedział. Obok Piotra Nurowskiego w konferencji wziął udział minister sportu i turystyki Adam Giersz, szef misji olimpijskiej w Vancouver Kazimierz Kowalczyk oraz sekretarz generalny PKOl Adam Krzesiński.
Adam Giersz podkreślił, że jest to dopiero półmetek igrzysk w Vancouver i reprezentanci Polski stoją jeszcze przed kilkoma szansami powiększenia dorobku. W sobotę w konkursie na dużej skoczni weźmie udział Adam Małysz. - Wierzę, że przynajmniej jedną szansę wykorzystamy, a poza skokami narciarskimi są one jeszcze w biathlonie i biegach narciarskich - powiedział minister Giersz. - Najlepszy występ na zimowych igrzyskach w historii polskiego ruchu olimpijskiego jest przede wszystkim zasługą zawodniczek i zawodników oraz trenerów, którzy z nimi pracują. Rola ministerstwa ograniczała się do stworzenia odpowiednich warunków dla szkolenia. Wprowadziliśmy nowy system przygotowań tak żeby tym najlepszym, którzy mają szanse medalowe, stworzyć optymalne warunki treningów. Była to koncepcja zero kompromisów w wykorzystaniu szans medalowych na igrzyskach olimpijskich. Stąd też powstały indywidualne programy dla Justyny Kowalczyk, Adama Małysza i Tomasza Sikory. Ich wyniki w Vancouver potwierdzają słuszność tej koncepcji, którą na pewno będziemy realizowali w przygotowaniach do letnich igrzysk w Londynie.
- Wysiłek na trasie był ogromny, zresztą jeszcze po kwiatowej ceremonii dekoracji jestem bardzo zmęczona - tak mówiła o swoim biegu na 15 km Justyna Kowalczyk. - Nie chodzi nawet o to czy byłabym trzecia, czy czwarta, Jury zastanawiało się nad zdyskwalifikowaniem mnie. Na jednym z zakrętów na klasyku za łyżwowałam. Na szczęście decyzja sędziów była pozytywna dla mnie. Presji przed tym biegiem nie było. Mówiłam, że przyleciałam do Vancouver po jeden medal, a mam już drugi. Na tej trasie jest to dwieście procent co mogłam zrobić. Na klasyku na podbiegach byłam najlepsza. Później Norweżka uciekła przez przypadek, gdyż ja się trochę zaplątałam. Gdybym za nią pobiegła, to mogłabym walczyć o drugie miejsce. Na pewno dzisiaj z Marit Bjoergen nie wygrałabym. Taktyka była prosta. Trzeba szczególnie było walczyć na podbiegu, tym pierwszym długości półtora kilometra. Zresztą Marit robiła podobnie. Gdy ja miałam dość, to ona ciągnęła. Wiedziała, że specjalistki od biegania łyżwą trzeba zostawić daleko. Jej taktyka na złoty medal udała się, moja na podium również, a ona po prostu jest bardzo mocna.
Justyna Kowalczyk powiedziała, że do biegu na 30 km nie podejdzie na luzie. - Do tak długiego dystansu nie można tak podchodzić. Jest to ogromna męczarnia. Będę umierać i tyle. Kątem oka oglądałam rywalkę walczącą o brązowy medal i jak padłam za metą, to wydawało mi się, że to ja jestem jednak lepsza. Później jak zobaczyłam na tablicy mój wynik na czwartym miejscu, to pomyślałam... Nie, nie będę tego mówiła. Fajnie, że się udało - mówiła szczęśliwa Justyna Kowalczyk.
Wyniki zawodów |
Statystyki |
||
TOR DŁUGI |
TOR KRÓTKI |
TOR DŁUGI |
TOR KRÓTKI |
| Puchar Świata JuniorówKwalifikacje do MŚ na dystansachPuchar ŚwiataOgólnopol. Zaw. DzieciPuchar PolskiWyniki archiwalne | Ogólnopol. Zaw. RankingowePuchar ŚwiataPuchar PolskiWyniki archiwalne | Rekordy torówRekordy PolskiZestawienie wyników | Zestawienie wyników |






