Z dużą pomocą Mamy

Karolina Domańska-Ksyt przygotowuje się na kolejnych zgrupowaniach kadry do nowego sezonu. W przerwach między kolejnymi wyjazdami ćwiczy w Tomaszowie Mazowieckim i dużo czasu poświęca swojemu 2,5-letniemu synkowi Miłoszowi.
- Moje związki z kadrą datują się jeszcze w kategoriach młodzieżowych. W tamtym okresie poznałam obecne moje koleżanki z kadry. Mogę powiedzieć, że z Kasią, Luizą czy Natalią znamy się „od zawsze.”. W 2008 roku zaszłam w ciążę i w 2009 urodził się Miłosz. Po przerwie macierzyńskiej wróciłam do sportu, a po roku otrzymałam powołanie do kadry – mówi Karolina Domańska-Ksyt.
Miłosz już teraz okazuje ogromne zainteresowanie sportem. – Interesuje się już wrotkami, jazdą na rowerku oraz pływaniem. Tym ostatnim zaraziłam go chyba będąc w ciąży, gdyż jeszcze w ósmym miesiącu chodziłam na basen. W opiece nad Miłoszem bardzo dużo pomaga mi moja Mama. Bez niej chyba nie mogłabym uprawiać sportu, a na pewno byłoby mi bardzo ciężko – mówi Karolina Domańska-Ksyt.
Karolina Domańska-Ksyt do łyżwiarstwa szybkiego trafiła w szkole. Do podjęcia treningu namówiła ją Jolanta Kmiecik, małżonka trenera kadry mężczyzn Wiesława. – Uczyłam się w Szkole Podstawowej nr 9 i chodziłam do klasy sportowej. Zauważyła mnie Pani Jola i tak zostało. Początkowo byłam niezbyt zachwycona perspektywą uprawiania łyżwiarstwa szybkiego, ale później polubiłam ten sport. Odniosłam sukces na Viking Race i postanowiłam kontynuować. Dzięki sportowi zobaczyłam kawał świata – dodaje Karolina Domańska-Ksyt.