Mimo że lato kojarzy się z upałami, których zresztą w Polsce ostatnio nie brakuje, polscy panczeniści szykują formę do zbliżającego się sezonu łyżwiarstwa szybkiego. A ten będzie wyjątkowy, bowiem nasi zawodnicy chcą zakwalifikować się do igrzysk olimpijskich, a następnie w Mediolanie powalczyć o medale i jak najlepsze lokaty. Aktualnie trenują na Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim. – Wszystko idzie zgodnie z planem – mówią nasi reprezentanci.
Polscy łyżwiarze szybcy przygotowania do nowego sezonu rozpoczęli już w maju. Tradycyjnie pierwsze zgrupowania to głównie treningi w siłowni, na rowerach i rolkach, dlatego byli m.in. w Giżycku, hiszpańskim Pedreguer, Jakuszycach czy Dreźnie. Na początku lipca rozpoczęli już specjalistyczne przygotowania na lodzie w Inzell. Po dwóch tygodniach przerwy wrócili do treningu łyżwiarskiego, a aktualnie przebywają w Tomaszowie Mazowieckim.
– Żadnych dużych zmian w związku z sezonem olimpijskich nie mamy, ale oczywiście staram się wprowadzić nowinki treningowe czy skupić się na indywidualnych aspektach z danym zawodnikiem. Sam trening wygląda podobnie, zarówno na lodzie, jak i poza lodem. Tutaj system jest stały i teraz przyszedł czas na łyżwy. Po Tomaszowie czeka nas jeszcze zgrupowanie kolarskie w Hiszpanii i w drugiej połowie września zaczynamy już jazdę na łyżwach, która potrwa aż do marca – opowiada Roland Cieślak, trener reprezentacji Polski na długich dystansach, którą wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczną S.A.
Sami zawodnicy nie mogli doczekać się powrotu na tor łyżwiarski, bo to sprawia im to największą przyjemność. – Nic nie zastąpi lodu – uśmiecha się Karolina Bosiek, która w tym sezonie powalczy o awans na swoje trzecie już igrzyska olimpijskie. – W Inzell przepracowaliśmy te trzy tygodnie bardzo solidnie, a w Tomaszowie możemy dalej szlifować naszą formę. Sezon będzie wyjątkowy, ale też ciężki, bo jest wielu zawodników, którzy mierzą w kwalifikacje olimpijskie, ale to też napędzi rywalizację.
Między innymi dla Karoliny Bosiek czy Damiana Żurka, treningi w Tomaszowie Mazowieckim to też okazja do chwili odpoczynku w domu, oczywiście po ciężkich treningach na lodzie. – Fajnie jest wrócić do takiego rytmu domowego, bo po takich długich wyjazdach można za tym zatęsknić – mówi Żurek. – Czuję się fenomenalnie. Cieszę się, że wróciliśmy na lód i mamy po przerwie ponownie okazję jazdy. Zarówno psychicznie, jak i fizycznie wszystko jest u mnie w porządku, pracuję dalej z psychologiem i dietetykiem, więc pilnujemy, żeby wszystko było na najwyższym poziomie.
Aby zakwalifikować się do igrzysk olimpijskich, nasi zawodnicy muszą jak najlepiej zaprezentować się już na początku sezonu, bowiem cztery pierwsze Puchary Świata będą kluczowe w zawodach indywidualnych, a trzy w drużynowych. To właśnie po tych zawodach poznamy naszych przyszłych olimpijczyków, którzy będą reprezentowali Polskę w przyszłym roku w Mediolanie. Czy ciężko będzie zbudować dwa peaki formy w jednym sezonie?
– Myślę, że nie, bo nie jest to aż tak dużo. Potrzebujemy ich tak naprawdę jeszcze więcej, bo czekają nas Puchary Świata, mistrzostwa Europy w Polsce i oczywiście igrzyska. Nie będzie łatwo, ale myślę też, że każdy start uczy, jak się przygotowywać do kolejnych zawodów, zarówno łyżwiarza, jak i trenera. Będziemy wprowadzać korekty lub zostawiać elementy, które wyglądają dobrze. Kwalifikacje olimpijskie zawsze są ttrudne, bo reprezentacje z całego świata będą przygotowane i to w najsilniejszych składach. Często jest tak, że niektórzy się oszczędzają, a na igrzyska wyskakują z super formą – dodaje Roland Cieślak.
– Z trenerem mamy jasny plan i mam nadzieję, że wszystko pójdzie po naszej myśli. Docelowo szykujemy się na igrzyska, ale trzeba się na nie zakwalifikować, więc będzie trzeba pokazać też wysoki poziom w Pucharze Świata. Do tego mamy mistrzostwa Europy przed własną publicznością, więc też będziemy chcieli dobrze wypaść – podkreśla Żurek, który był już na igrzyskach w Pekinie. – Dlatego nie pojadę tam po doświadczenie, ale jak najlepsze lokaty. Moim marzeniem oczywiście jest medal, bo o tym śni każdy sportowiec. I zrobię wszystko, żeby to się spełniło.
Karolina Bosiek natomiast w Pjongczangu w 2018 roku mając zaledwie 17 lat, była najmłodszą polską olimpijką i tam chciała zbierać doświadczenie. Z kolei cztery lata później plany naszych kadrowiczów znacznie utrudniła pandemia koronawirusa. – Dlatego teraz skupiam się na igrzyskach w Mediolanie i zrobię wszystko, co w mojej mocy, by sięgnąć po moje cele. Wierzę w to bardzo mocno, ale to jest sport i chcę się po prostu cieszyć całym procesem przygotowań – mówi dwukrotna medalistka mistrzostw świata na dystansach.
A jakie cele na sezon olimpijski stawia przed naszymi zawodnikami Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego i brązowy medalista igrzysk w Soczi? – Na razie najważniejsze są ciężka praca, koncentracja i pełne zaangażowanie, które mają przełożyć się na uzyskanie możliwie największej liczby kwalifikacji – podkreśla Niedźwiedzki. – Dobrym wynikiem byłoby zdobycie od 10 do 14 kwalifikacji na torze długim. Trzeba jednak pamiętać, że to sezon inny niż poprzednie trzy. Liczba miejsc na każdym dystansie jest ograniczona, a walka potrwa do ostatnich zawodów. Nasze kadry prezentują się jednak bardzo dobrze, solidnie przepracowały okres od maja do sierpnia i obecnie kontynuują przygotowania w Tomaszowie. Mam nadzieję, że podobnie będzie wyglądała jesień i powalczymy o Mediolan z jak najliczniejszą grupą zawodników. Wcześniej czeka nas jeszcze walka o medale mistrzostw Europy przed własną publicznością w Tomaszowie Mazowieckim, na które już dziś serdecznie zapraszamy wszystkich kibiców.
Pierwsze zawody z cyklu Pucharu Świata zaplanowane są na 14-16 listopada w Salt Lake City.