W tomaszowskiej Arenie Lodowej rozpoczęły się wielobojowe mistrzostwa Polski w łyżwiarstwie szybkim, w których nie brakuje najlepszych zawodników w kraju. Po pierwszym dniu niespodzianek nie było, a w niedzielę poznamy już tegorocznych medalistów. – Jestem zadowolony z moich pierwszych wyników – mówi Marek Kania, nominalny sprinter, który w Tomaszowie postanowił wystartować w dużym wieloboju.
Mistrzostwa Polski w wielobojach to ostatnia impreza, jaka czekała naszych łyżwiarzy w tym sezonie. Co prawda kilku zawodników z czołówki ze względów zdrowotnych oraz na trudy całego sezonu międzynarodowego postanowiło zrezygnować ze startu (m.in. Kaja Ziomek-Nogal, Karolina Bosiek, Damian Żurek czy Piotr Michalski), to wciąż pościgać się postanowili Władimir Semirunnij (wicemistrz olimpijski na 10000 metrów z Mediolanu i brązowy medalista MŚ w wieloboju sprzed tygodnia), Marek Kania (mistrz Europy na dystansach).
– Najważniejsze imprezy w tym sezonie już za nami, ale to wciąż mistrzostwa Polski. Chcielibyśmy więc, żeby była pełna frekwencja, ale tutaj w grę wchodzą sprawy zdrowotne, które ciężko nam przeskoczyć. Widzimy jednak zaangażowanie zawodników, chociażby Władimira czy Marka, którzy zdecydowali się na start. To też bardzo ambitni zawodnicy, więc niewykluczone, że mogą sprawić na tomaszowskim torze jeszcze jakąś niespodziankę – podkreśla Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
Co ciekawe, ostatni z wymienionych zawodników reprezentacji Polski, którą wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., na co dzień specjalizuje się w dystansach sprinterskich. Na mistrzostwach Polski w Tomaszowie postanowił jednak… wystartować w dużym wieloboju! Oznaczało to, że do pokonania miał dystanse 500, 1500, 5000 i 10000 metrów, jak pozostali zawodnicy.
Z kolei wielobój sprinterski to dwukrotna rywalizacja na 500 i 1000 metrów (zarówno w sobotę, jak i niedzielę, także wśród kobiet). Jeśli chodzi o najkrótszy dystans, to pierwszego dnia zawodów wśród pań najszybciej pojechała Wiktoria Dąbrowska (39.77 sekundy), a w męskich zawodach najlepiej spisał się Szymon Hostyński (35.97 sekundy). Na 1000 metrów z kolei zwyciężyli ponownie Dąbrowska (1:19.92) i Mateusz Mikołajuk (1:11.88). Ostatecznie po pierwszym dniu wieloboju sprinterskiego prowadzą Dąbrowska i Mikołajuk, choć w niedzielę sytuacja zupełnie może się zmienić.
Jeśli chodzi o duży wielobój, na 500 metrów najlepiej spisali się Zofia Braun (40.41 sekundy) i Marek Kania (34.79 sekundy). W sobotę kobiety pojechały jeszcze na 3000 metrów (zwyciężyła znów Braun z czasem 4:14.11), a mężczyźni na 5000 metrów (najszybszy Semirunnij z rezultatem 6:15:25). W klasyfikacji generalnej po pierwszym dniu zawodów prowadzą Braun i Semirunnij.
– Tytułu mistrzyni Polski w wieloboju jeszcze nie mam w swojej kolekcji, więc to jest mój cel na tę imprezę. Jak widać, po pierwszym dniu jestem na dobrej drodze do jego zrealizowania. Jeśli chodzi o moje biegi, to na 500 metrów zawsze jest coś do poprawy. Trener mówił, że uruchomił mi się syndrom długodystansowca, bo wszystkie ruchy chciałam zrobić szybko, a nie przekłada się to na prędkość. Z wyścigu na 3000 metrów też jestem zadowolona jak na to, ile siły zostało mi na koniec sezonu – ocenia Braun.
Z sobotniego startu zadowolony jest również Kania. – Był kiedyś trener, który powtarzał, że dopóki nie przejedzie się 10000 metrów na łyżwach, to nie jest się łyżwiarzem. Potem powtarzał mi to mój szkoleniowiec Bartosz Pisarek. Co prawda przejechałem ten dystans sześć czy siedem lat temu, ale teraz chcę znów przetestować mój charakter. Dycha czy piątka to dla sprintera dystanse, na których trzeba wykazać siłę woli. Jeśli chodzi o sobotnie wyniki, to na 500 metrów osiągnąłem szybszy wynik, niż ten, z którym zdobyłem wicemistrzostwo Europy. Z kolei na 5000 metrów byłem cztery sekundy od życiówki. Myślę więc, że bez specjalistycznego treningu na długich dystansach to jest wyczyn – uśmiecha się jeden z naszych czołowych sprinterów.
W niedzielę odbędą się ostatnie wyścigi i to po nich poznamy tegorocznych mistrzynie i mistrzów Polski w wielobojach. Wstęp do Areny Tomaszów jest wolny, a transmisję na żywo można śledzić na kanale Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego na YouTube oraz na Polsat Box Go.
