Mistrzostwa świata w short tracku będą ostatnią imprezą międzynarodową, w której udział wezmą również biało-czerwoni. W imprezie, która w piątek rozpocznie się w Montrealu, pojedzie dziewięcioro naszych zawodników, a celem jak zawsze jest walka o najlepsze wyniki. – Czas na dobre ściganie! – mówi Urszula Kamińska, jedna z trenerek naszej kadry.
Nie jest tajemnicą, że w tym sezonie dla biało-czerwonych najważniejsze były igrzyska olimpijskie i to pod tę imprezę budowano najwyższą formę. Najpierw trzeba było się jednak zakwalifikować na najważniejszą imprezę czterolecia w cyklu World Tour, a ostatecznie do Mediolanu pojechało pięcioro naszych zawodników: Gabriela Topolska, Natalia Maliszewska, Kamila Sellier, Michał Niewiński i Felix Pigeon. Najlepiej z biało-czerwonych, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., ostatecznie zaprezentował się ostatni z nich. Najrówniej jeżdżący z Polaków w tym sezonie Pigeon zajął ósme miejsce w wyścigu na 500 metrów.
Od olimpijskich zmagań minął blisko miesiąc, a nasi łyżwiarze ponownie chcą pokazać się z jak najlepszej strony, bowiem ostatnią imprezą międzynarodową będą mistrzostwa świata. Choć są to niższe rangą zawody, niż igrzyska, to, jak podkreśla Urszula Kamińska, która wspólnie z Gregorym Durandem prowadzą naszą reprezentację, jest to wciąż ważna impreza. – Zawsze jesteśmy nastawieni na walkę i ściganie się z najlepszymi – podkreśla. – Mistrzostwa świata wciąż mają rangę mistrzostw świata. Dlatego dla tych, którzy chcą wygrać tytuł, nie powinno brakować po igrzyskach motywacji.
Znacznie trudniej jest zbudować wysoką formę, choć nasi zawodnicy do Kanady, gdzie zaplanowano tegoroczny światowy czempionat, polecieli już kilkanaście dni przed imprezą. Wszystko po to, żeby zaadaptować się do warunków na torze w Montrealu, a przede wszystkim pokonać różnicę czasową. Przez ostatnie dni biało-czerwoni robili wszystko, by od piątku na torze zaprezentować jak najlepsze biegi. – Zbudować formę od nowa w tak krótkim czasie to raczej sprawa niemożliwa, ale mogliśmy solidnie popracować i skupić się na jakości pracy, która przełoży się na wynik. Mieliśmy na to trochę czasu – podkreśla Kamińska.
W Kanadzie o medale powalczą Topolska, Maliszewska, Nikola Mazur, Kornelia Woźniak, Niewiński, Pigeon, Łukasz Kuczyński, Neithan Thomas i Paweł Adamski. W Montrealu zabraknie natomiast Kamili Sellier, która podczas igrzysk miała fatalny wypadek i dochodzi do siebie po operacji oczodołu. Jej miejsce zajmie dotychczasowa rezerwowa, czyli Woźniak. To młoda zawodniczka, która doskonale spisuje się w juniorskich zawodach, a teraz dostanie okazję jazdy w elicie i to w bardzo ważnej imprezie. – Kamila dochodzi do siebie, ale musimy być cierpliwi, bo ten proces jeszcze trochę potrwa. W jej miejsce pojedzie Kornelia, która będzie reprezentowała młode pokolenie w tej kadrze. O co walczymy? Jak zawsze o jak najlepszy wynik. Interesują nas finały, bo tylko w nich można się ścigać o medale. Mam nadzieję, że zawodnicy są głodni sukcesu – podkreśla Kamińska.
Warto przypomnieć, że w tym sezonie w Montrealu podczas zawodów World Tour nasza sztafeta mieszana wywalczyła brązowy medal. – Dlatego tym bardziej czas na dobre ściganie – mówi Kamińska.
Zawody kwalifikacyjne rozpoczną się już w piątek, a w sobotę i niedzielę zaplanowano wyścigi finałowe od godz. 18.30 i to wtedy rozpocznie się transmisja w kanałach Polsatu Sport.
